Moje drożdżowe odkrycie w Oslo. Ta bułka jest tak delikatna i lekka, że jej nie czujesz…
Kardemomebolle, czyli filozofia Północy zawinięta w ciasto
Norwegowie mają swoje fiordy, zorze polarne i łososia, ale prawdziwy cud kulinarny kryje się w piekarni – kardemomebolle. Ta drożdżówka z kardamonem to nie jest zwykłe ciasto. To jest jak hygge, tylko że do zjedzenia.
Już sam zapach zdradza, że tu chodzi o coś więcej niż mąka, drożdże i cukier. Kardamon wchodzi do gry jak tajemniczy skandynawski bard – lekko korzenny, lekko cytrusowy, a przy tym taki elegancki, że nawet cynamon czuje się przy nim trochę wiejsko.
Patrzysz na tę bułeczkę – zawiniętą w fantazyjne węzły, posypaną cukrem – i wiesz, że oto przed tobą stoi symbol całego narodu. Bo Norwegowie mogą być chłodni w pogodzie i w small talku, ale jeśli potrafią wymyślić kardemomebolle, to muszą mieć ciepłe serca.
Gryziesz pierwszy kęs i nagle przenosisz się mentalnie do Oslo. Widzisz ludzi siedzących w kawiarniach, którzy z powagą filozofów jedzą swoje bułeczki, popijając kawę litrami. I myślisz sobie: „Tak, to jest sposób na życie – mniej stresu, więcej kardamonu”.
Sprzedawca zawsze pyta czy chcesz mieć podgrzaną? Poproś o to. To tak jakbyś jadł ją prosto z pieca. Do tego wyśmienita kawa (tak, w Oslo jest wyśmienita) i zapominasz o świecie. Więc jeśli kiedyś ktoś zapyta cię, gdzie leży sens życia, możesz spokojnie odpowiedzieć: na półce z pieczywem, tam, gdzie stoją kardemomebolle.
Już w najbliższym czasie proponujemy warsztaty z piekarzem Łukaszem z ciasta drożdzowego. Poniżej masz link, zapisz się.